niedziela, 13 lipca 2014

Beach please- Lloret de Mar 2014

Część z nas znajduje się teraz w tym pięknym, błogim, wakacyjnym stanie. Natomiast Ci, którzy jeszcze nie mają okazji, żeby w pełni odpocząć i nabrać sił, czekają na swoją kolej (a przynajmniej powinni) :)

#summeredition

LLORET DE MAR 2014 
Pierwszy wakacyjny wyjazd już za mną. Czas zleciał nieubłaganie szybko(jedynie na trasie Polska-Hiszpania dłużył się niemiłosiernie, bo kto lubi jeździć 28h niewygodnym autobusem??), a ja nawet nie zorientowałam się, kiedy upłynęło tych 10 dni. Razem z jednym z biur podróży, wybrałam się na obóz młodzieżowy do słynnego już chyba na całym świecie, Lloret de Mar. Każdy pewnie kojarzy to miejsce z "Pamiętnikami z wakacji". Miasto typowo imprezowe, znane z wielkich dyskotek i długich nocnych zabaw. Nie poleciłabym go nikomu, kto chciałby w ciszy delektować się urlopem i odpocząć od codziennych obowiązków. Tutaj ciągle się coś dzieje! W dzień, jak i w nocy, uliczki targowe(których jest od groma!) są oblegane przez turystów (istnieje możliwość targowania się). Jednakże urok tego miasteczka, położonego na Costa Brava, dostrzec możemy dopiero po godzinie 22, kiedy to wszyscy dostają kopa pozytywnej energii i wychodzą na miasto. Ulice są pełne ludzi, głównie młodzieży. Każdy przyjechał tutaj tylko w jednym celu- żeby przeżyć wakacje życia! Kluby i dyskoteki są bardziej lub mniej oblegane, ale zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszy się jedna z nich- Disco Tropics. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, żebym miałam tam następnym razem nie wpaść! Atmosfera klubu, muzyka, światła, DJ, imprezy typu Piana Party itp. zachęcają do ponownego przyjścia. Za jednorazowe wejście zapłacimy 15 euro, a za karnet na 7 wejść- 27. 
Hiszpanie są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów, można się z nimi na spokojnie dogadać po angielsku. Z tego co zauważyłam, Lloret odwiedza najwięcej Niemców, Holendrów, Belgów, Brytyjczyków i Polaków. Zwolenników piaszczystych plaż i błękitnego morza muszę rozczarować- to nie jest miejsce dla Was. Plaże są kamieniste/żwirowe, a morze nie ma tego cudownego koloru, ale owszem, jest czyste i ciepłe :) Co do pogody, to podczas mojego pobytu często płatała figle. Jednego dnia żar lał się z nieba, innego padał deszcz, a temperatura osiągała niecałe 17 stopni. 
Nie przeciągając już więcej,  zapraszam do obejrzenia zdjęć. 












sobota, 28 czerwca 2014

#summer edition - Wroclove

Come within, taste it up
Take a little bit and baby don't you give up
Cast your light, give a damn
You gotta make a move and show me where we can stand

Oficjalnie zaczynamy wakacje! Długo wyczekiwane przez wszystkich uczniów dwa miesiące bez szkoły właśnie nadeszły. Dla mnie kwiecień był bardzo intensywnym miesiącem ze względu na testy gimnazjalne, których tak wszyscy się bali, a wyniki, które przyszły w czerwcu były bardzo satysfakcjonujące. Dodatkowo zaczęła się walka o wyższe oceny, poprawianie, zdawanie testów itd. aż do samego czerwca. W międzyczasie rozpoczęlismy też próby na zakończenie klas III gimnazjum. Muszę przyznać, że część artystyczna wyszła nam rewelacyjnie. Tematem przewodnim był przegląd przez lata 60.(których retrospekcje robiła moja klasa, a w niej znalazł się legendarny Elvis Presley, Marilyn Monroe czy The Beatles) 70. 80. i 90. ubiegłego wieku. Zakończenie roku szkolnego 2013/2014 wiązało sie również z rozwiązaniem klas III. Trochę szkoda, że to już koniec, bo te trzy lata upłynęły pod znakiem zacieśniania więzi i nawiązywania przyjaźni na lata. Chwile pożegnań nie należą do tych najprzyjemniejszych i najłatwiejszych. Chociaż wiem, że z niektórymi osobami będę widywała się nadal bardzo często, to z resztą mogę stracić kontakt prawie całkowicie.

(Fragment poniżej możecie ominąć)

______________________________________________________________________________

  W tym miejscu chciałabym, na łamach tego bloga, podziękować za wspólnie spędzone lata
w gimnazjum, wszystkim, którzy wpisali się na stałe do mojej pamięci. To Wy sprawiliście, że ten czas był wspaniały i przyniósł nam wiele radości i niezapomnianych przeżyć i wrażeń. Pozwolę sobie też podziękować mojej wspaniałej klasie, bo chociaż nie zawsze między nami było kolorowo i wesoło, to jednak byliśmy całkiem zgrani. 
Dziękuję
Agnieszce, za to, że zawsze była i jest szczera do bólu
Sebastianowi, który urozmaicał nudne lekcje historii 
Przemkowi, za ploty i ploteczki (za obgadywanie również :)
Natali, za te wszystkie "spóźnione zapłony"
Dominice, która jest potwierdzeniem przysłowia, że "cicha woda brzegi rwie"
Mariannie, mojej najlepszej przyjaciółce, które wspierała mnie przez te lata i za wszystkie szkolne selfie
Magdzie, za bycie klasową i szkolną Divą
Kamili i Wioli, które dzielnie służyły pomocą w trudnych chwilach na matematyce 
Ewelinie, z którą lekcje j.polskiego nie były tak monotonne i straszne
Piotrkowi, za bycie rewelacyjnym Elvisem i królem parkietu
Julii, za domówki podczas majówki
Szymonowi, który czasem dzielił nasze modowe hobby
Dominice, za urozmaicenie lekcji hiszpańskiego i konkursów 
Krzysiowi P., za bycie tak pozytywnie nieograniętym i tańce na komersie
Kasi, z którą wycieczka do Żywca nie byłaby taka sama
Izie, za tłumaczenie tego, czego nie umiałam zrozumieć
Weronice, za bycie moją prawą ręką w "rządzeniu" szkoła i za wakacje w Anglii
i
Krzysiowi, który wytrzymywał ze mną na WOSie całe dwa lata :) 

___________________________________________________________________________



Jak zauważyliście, tekstu dzisiaj na blogu sporo, bo w końcu mam wenę i wiem co mogę napisać. Wraz z rozpoczęciem wakacji, przyszła do nas pogoda, a przynajmniej do mnie. W czasie, kiedy piszę tego posta, na dworze temperatura sięga do ok. 25 stopni, a słońce świeci wysoko na niebie. Czego chcieć więcej?
Moja pierwsza wakacyjna podróż odbyła się jakiś tydzień temu, niedaleko, bo do miasta mostów i krasnali- Wrocławia. Rynek, wokół którego stoją kolorowe kamienice ma niezwykły urok i pięknie wychodzi na zdjęciach. Pogoda może i w ten dzien nie była rewelacyjna, bo było chłodno, ale za to przyjemnie się spacerowało po mieście. Najlepszym zestawem na takie niezobowiązujące jednodniowe wycieczki jest zwykły, prosty zestaw, który wzbiera na sile dzięki dodatkom m.in. torebce. Ostatnio przeżywam kolejną fascynacje czarnym kolorem, dlatego postawiłam na total look - black.
 Wrocław- miasto spotkań, kusi nie tylko rynkiem, ale także bardzo dużym i pełnym niezwykłych okazów zwierząt obiektem zwanym po prostu zoo. A jeżeli już jesteśmy w tym miejscu, to warto przejść na drugą stronę ulicy i przejść się alejką nad Tańczące Fontanny. Obszar wookół został pięknie zaprojektowany, miejsca jest pełno, a cisza i delikatny szum wody pozwalają się zrelaksować.







__________________________

Zostawiam Was na przyszłe dwa tygodnie samych, bo ja zaczynam pełną parą swoje wakacje! Będziecie mogli mnie nadal śledzić uważnie na INSTAGRAMIE, gdzie będę wrzucała zdjęcia z miejsca do którego się udaję. Czy ktoś spróbuje zgadnąć gdzie jadę? :) 


___________________________

poniedziałek, 9 czerwca 2014

We have almost summer holidays!


spodenki - Zara
bluzka - H&M
sandałki - Lasocki


Lato na dobre już chyba zagościło w Polsce, dlatego przychodzę do Was dzisiaj z prostym, szybkim postem. Pomimo tego, że dawno mnie tutaj nie było, a działalność na moim blogu została chwilowo wstrzymana, nie zapomniałam o moich czytelnikach. W ostatnim czasie dużo się działo, więc czasu na zajmowanie się blogiem też było mniej. Przed nosem przeleciala mi okazja wzięcia udziału w Fashion Week Berlin, na który dostałam zaproszenie. Mam nadzieję, że podczas kolejnej edycji również organizatorzy o mnie nie zapomną i uda mi się w końcu tam dostać. 

Wakacje już tuż tuż, dlatego przyszła pora na pierwszą typowo letnią stylizacje, gdzie główną rolę grają jeansowe spodenki z wysokim stanem z Zary. Do tego top na cienkich ramiączkach i prosty, casualowy zestaw gotowy, idealny na gorące dni. 
Plus kilka zdjęć krajobrazów, jakie udało mi się zrobić podczas weekendowego wypadu w góry. 
Enjoy.